Przemarsz zakłada dotarcie do wszystkich województw, ale nie ma z tym ciśnienia. Mam spore ograniczenie czasowe, więc jak wyjdzie, tak będzie. Od czasu do czasu być może skorzystam też z autostopu, bo to w końcu również znakomita okazja na pogadankę. Najważniejsze to same spotkania, interesujące osoby, ciekawe historie oraz osobliwości i przyroda każdego z 16 polskich województw.
W marsz wychodzę w sandałach Monkach, które własnoręcznie wytwarza jeden z kumpli poznanych na kirgiskiej ziemi (MonkSandals.pl), więc możecie tutaj prześledzić jak Monki radzą sobie w terenie i przy wielogodzinnych obciążeniach.
Pierwsze próby z Monkami już za mną i co do wygody nie mam zastrzeżeń. Ciąg dalszy spostrzeżeń już za miesiąc :)
Spostrzeżenia z przemarszu zaowocują pewnie kilkoma wystawami i publikacjami (jeśli będzie zgoda moich gospodarzy :-D ).
A tymczasem, 26 maja zbieramy się na ślub innego kumpla do Paryżewa, więc na razie relaksik, opieprzantus i drobne przygotowanie wytrzymałościowe przed marszem :)